Co mają ludzki jęk i echa głosów.

I że tu w którejś z chat naszych, o Panie,

Gdzie przez tułaczy wytarte są progi,

Był twój wieczernik smętny i rozstanie,

I chleb łamany z braćmi, i te trwogi,

By słów ostatnich nie wydały ściany,

I pożegnania kielich — krwią nalany.

I zdaje mi się, że te nasze sosny,

Te brzozy białe, szumiące wśród niwy,

To był ogrojec twej męki żałosny,