O takie groby proście, nad któremi

Sine się gwiazdy słaniają i bledną,

Z których przechodzeń na pierś bierze ziemi,

Choć grudkę jedną.

O polny kamień, o piasek pod głowę,

O pacierz świerków, o brzóz białych cienie,

O szumy lasów, o pieśni zbożowe,

O pól westchnienia.

Proście wy Boga o takie mogiły,

Które łez nie chcą, ni skarg, ni żałości,