Bo sam, bez ciebie był, i wspomniał o tem.

Ogniste mary z palącym się włosem

Przelękły ciebie; nie miałaś ty siły

Iść, aby cierpieć maluczko ich losem.

A te tragiczne, otwarte mogiły,

Zkąd czarne płomię i dym siny bucha,

Zawściagły stopę twą, zdrętwiły ducha.

Tyś krok cofnęła od bagien tych jadu,

Gdzie okowane panują zmierzchniki,

Gdzie ten, co omdlał, przepada bez śladu...