Niech lud raz na nią oczy śmiało zwróci

Jako na słońce zachodzące w ciszy,

Kiedy już blaski zagasi jaskrawe...

Niech raz jej imię obiegnie po placach,

W ustach pospólstwa — i zmiesza się z błotem,

Które tak łatwo podjąć — i w twarz rzucić,

A ja przysięgam, że rozdmucham iskrę

W pożar, co zajmie ten dom, od różycy50

Kolumn do podstaw... Cóż? — chcesz mi pomagać?

AMONIUSZ