Wytęż ty oko jak orzeł do słońca —

Przeleć spojrzeniem las masztów przystani...

Tam szumi morze, niezgłębione morze,

Co jak myśl ludzka wiecznym żyje ruchem —

I jak duch rwący się z ciemnej otchłani,

Fale swe wiecznie o brzegi roztrąca...

Słuchaj ty jego burz, które szaleją,

Jak żądzy ślepej niszczące orkany...

Słuchaj, jak przypływ, wezbrany nadzieją,

Potężną piersią uderza o ściany