Hanię, co ma z róż buziaka,

Cztery konie, wóz w drabiny,

Czepiec pani Borówczyny,

Słyszy śmiechy i okrzyki,

Słyszy nawet turkot bryki!

A tu wkoło nic — ni śladu...

Przypomina Janek sobie...

Dziwy, dziwy mu się roją,

Ani sposób dojść do ładu...

A wtem spojrzy — krobki obie