Ta pycha rozdymała go.
Powyłazili na brzeg strugi, aby mu się przypatrzeć, dawni towarzysze, ten i ów zakwakał z podziwu, ale Półpanek nie raczył obejrzeć się nawet.
— Ta żabia czereda mniema — szeptał sam do siebie — że się ze mną bratać i koligacić876 może! Co za bezczelność! Jak będę mógł najdalej odejdę od tej strugi, żeby się z taką familijką877 nie łączyć.
Człowiek sam nieraz nie wie, jak i co odpowiedzieć ma! Nie dalej jak wczora spotkałem Haraburdę i Szumca, dwóch prawdziwych bąków, którzy się pieczętują herbem „Bąk de Bąk”, choć, między nami mówiąc, pochodzić mają podobno z prostych trzmielów. Pytają mnie:
— Jestże878 to prawda, że pan jesteś rodem z tej strugi879?
Oburzyłem się na to i rzekę880:
— Ja? Z tej strugi? O, moi panowie! Nie tylko, że nie pochodzę z tej strugi, ale wprost cierpieć jej nie mogę od czasu, jakem się w niej urodził!
Tak im powiedziałem.
A tu powystawia głowy ta hałastra881 i nuż kwakać:
— Brat... brat... brat...