ci utulić się nie mogą

i miłego jedynaka

opłakują, idąc drogą.

Już im z oczu znikła szkoła/

z ogrodzeniem swym zielonem15,

a to on, to ona staje,

by zamachać choć ogonem.

Tak ów żeglarz, gdy na łodzi

od miłego brzegu płynie,

chustką na znak wieje białą