Cicho się palić na niebios błękicie,

Ale targane niepokojem burzy,

Lecą ogromną, pełną iskier drogą

I w krwawych snopach ognia, który wróży

Dziwne przewroty, gubią z siebie życie...

A kiedy takie komety zagasną,

Zostaje po nich łuna... Kto wie, stary,

Czy ja mieć będę mogiłę swą własną,

Pogrzeb i księdza i śpiewy i mary...

HAGON