Mit seiner Frau!73

Spojrzałam. Poniżej łąki, krokusów i pastuszki mojej, po ostrych żwirach gościńca, biegł, podrzucając wysoko nogami, chłopak wyrostek w otwartej na piersiach koszuli i w pięknych zielonych szelkach.

Głowę miał zadartą jak wróbel na płocie, a w ręku niósł klatkę i wniki74.

Za mną obejrzała się najpierw krowa, potem pastuszka, potem leniuch Kruczek; Kruczek uszy zjeżył, machnął ogonem na prawo i lewo, grzebnął pazurami o ziemię i przeciągnął się jak długi; podumał, ziewnął szeroko i, zwiesiwszy głowę, poszedł swoją drogą.

Piosnka tymczasem wśród skwarnej ciszy południa brzmiała rozgłośnie, przenikliwie, jakby ją kos gwizdał.

Cóż było robić? Poszłam za nią, nie bez pewnej skrytej nadziei, że ujrzę gdziekolwiek rycerskiego kozła, zawodzącego tany z piękną swoją żoną.

Droga do Lindenau, trochę tylko na lewo się wziąwszy, poszła równolegle prawie do szumiących drzew Ahorn-bühlu.

Pierwsze domostwo, jakie na drodze tej spotkałam, zamknięte było na głucho, jakby po zarazie. Okiennice, drążkami z zewnątrz podparte, nie puszczały w okienka ani jednego promienia słońca, u wejścia, zatarasowanego jak przed Tatarami, wisiała ciężka kłódka, z dawna już widać rdzewiejąc na rosie.

Przed domem okwitały maki białe i różowe, rozsypując listki w ogródku, zarosłym chwastami, a na prawo, ze studzienki, ujmującej wytrysk zdrojowy w pień drzewny, pluskała woda w podstawione koryto i przelewała się z niego wierzchem, nie mając snadź poić kogo, i ciurkiem szła po kamieniach, szemrząc a mrucząc niechętnie. Zresztą cisza była zupełna, a w koło ani żywej duszy.

Na kamiennym tylko płocie, między zielskiem, co się tu na oślep puściło, siedział kot wynędzniały, to liżąc chude swoje boki, to patrząc melancholicznie na jaskółki, gnieżdżące się pod okapem.