— Jeden — Scrigno; drugi — Fasan; trzeci — della Figure; czwarty... ale co tu gadać! Wszystkie cztery — Contarini.
Tu brał się ostro do wiosła, a po chwili znów się odzywał:
— Albo Mocenigów nie dwa? Albo Grimanich nie trzy? Eccola! — kończył tryumfalnie, pluł w garść i zaczynał zawzięcie wiosłować.
— Cóż więc to jest za pałac? — zaczepiałam go znowu.
— Jaki pałac? To nie pałac, to Ca-d’oro. Tu mieszkali...
Wtedy towarzyszka moja przerywa mu i mówi do mnie:
— Co on tam wie!
Włoch, baczny na każdy uśmiech i spojrzenie, zmilczał — ale mu wiosło aż skrzypi w ręku.
Po chwili, gdy mi go znów o coś zagadnąć wypadło, krzyczy zajadle, aż go w Rialto słychać:
— Niente! Niente!303 Lani głupiec, Lani prostak, Lani nic nie wie. Signora wie lepiej, signora wie wszystko!