Był to grób Polki. Na szczycie swoim nosił herby dwu szlacheckich rodzin, a pod nimi taki napis: „Tu spoczywa Józia B...ska z Ukrainy, zmarła w 1871. Żyła lat 14”.

Biedne ty dziecię! Zamiast wieńca róż białych, rzucono ci na głowę — godło próżności

W rogu cmentarza był grób opuszczony, smętny nędzarz, nad którym żaden krzyż nie wyciągał czarnych ramion swoich. Na grobie tym położyłam bukiet polnych kwiatów, po drodze zebrany, i wyszłam cicho z wrót onych cmentarnych, a za mną wyszła drżąca smuga światła i nie pozostał tam nikt, co by podziwiał marmury i herby.

2.

Przywileje wielkich gościńców — Drogi ducha — Dolinka wężowa — Moja ścieżynka — Muchy leśne — Jodler — Rettenbach — Wildniss.

Kiedy po raz pierwszy zostawiłam za sobą kapryśne domków szeregi, ogródki i... ludzi, biała ścieżyna wybiegła przede mną i podjęła się być przewodnikiem moim.

Nie posiadała ona drogowskazów, co to zapytane o coś odpowiadają ci półgębkiem, a zaledwie odwrócisz się od nich, wytykają cię drewnianymi palcami jako niedołęgę, co u pierwszego lepszego, z gruba ciosanego pniaka rozumu po drodze pożycza.

Nie pędzono po niej nigdy ani bydła, ani rekruta; żaden garncarz nie rozsypał tu skorup swojej nadziei, żaden panicz nie pędził tędy w konkury24 czwórką25 za długi zajętą; żadna zapracowana szkapa nie padła tu pod ciężarem nad siły, z okiem zagasłym, mdlejącym; żaden wóz skrzypiący, z czterech desek zbity, nie wywoził tędy trumny nędzarza; żaden nawet pajac nie prowadził nią uczonej małpy, wywracając po drodze koziołki.

Tak, przyznaję, nędzną była moja ścieżyna, pozbawioną wszelkich szans oglądania kiedykolwiek powyższych wielkich zjawisk życiowych.

Bo przypuściwszy nawet, co zresztą mało jest prawdopodobnym, że zostanie ona kiedyś jednym z głównych gościńców, będzie to chyba w tym roku zbawienia pańskiego, kiedy myszy zjedzą przywileje i patenta26, a światło będzie jedynym drogowskazem ludzi.