Do chorego

Idź na śmietnik, odpocznij wśród zgniłej kapusty,

weź w rękę ciemne jabłko w szarobiałe pryszcze,

przypatrz się starej kości wyżartej i pustej,

do której smętek usta przykłada i świszcze.

Daj się deszczom rozkwasić, rozebrać na części,

listopadową pracą, wśród spleśniałych cytryn.

Pies przyjdzie cię obwąchać, bo nie masz już pięści —

zgniłą gazetę z ręki wiatr wyrwie ci chytry.

Twoje łóżko w lecznicy, gdzie ległeś ochoczo,