wszechzwierzęce girlandy cynicznej kiełbasy,

krwawe raki z piekielnej wyjęte kąpieli

i baraniego ciała brązowe atłasy.

Rozsmarowują trupy na niewinnym chlebie,

obwąchują zająca, czy aby dość skruszał,

z martwym ozorem w zębach czują się jak w niebie,

I do cudzego mózgu śmieje im się dusza.

Pożerają, dymiący jak nowe cmentarze,

te stroskane przystawki, te gorzkie potrawy —

Karki im nabrzmiewają, obwisają twarze,