gdy we czworo zostajemy sami.

W cynicznych tonąc uściskach

do gwiazd w oknie mrugamy skrycie

i daleka odpowiedź błyska:

„Straszne jest życie!”

Czasem kaszle Margueritte. Nie lubię,

gdy płuc skargą wybucha namiętną.

Chwytam jej rękę w przegubie

i liczę tętno.

Jej gorączka podnosi i moją ciepłotę,