Nie wiem, czy chciały mnie oczarować przepychem swych toalet, czy też dzień był świąteczny, dość że obwieszone były drogocennymi kamieniami jak święte bizantyńskie. Na włosach nad czołem wspaniale złote przepaski wyiskrzone brylantami i szmaragdami, tudzież naszyjniki z pereł, turkusów i szafirów sieją łagodne blaski. Pierścionki o kamieniach zbyt wielkich i źle oprawionych odbijają nieładnie od rąk suchych, czarnych, o paznokciach na brązowo przez henne zabarwionych. Niektóre spomiędzy nich są młode i urodziwe, lecz wszystkie nadmiernie wybielone, wyróżowane, wykarminowane. Brwi, złączone szeroką linią koholu98, psują piękne oczy i nadają twarzy ostry wyraz. Prawdziwe elegantki czernią również koholem drobny puszek na górnej wardze.
Nie mogą one zrozumieć, dlaczego ani oczu, ani twarzy nie mam pomalowanej.
Dopytują się, czy używam chociaż pudru i perfum. Proszą, ażeby pokazać im nasze przybory toaletowe. Flakony i pudełka krążą z rąk do rąk.
Najładniejsza z młodych hanum, dźwigająca w brylantach na swej osobie fortunę paruset tysięcy franków, naiwnie prosi o trochę pudru, który zdaniem jej, bardzo ładnie pachnie.
Przyjmuje dar z najwyższą radością. Ofiarowuję go jej w pudełeczku z lusterkiem, które w zachwyt wprawia wszystkie damy.
Nieraz później miałam sposobność stwierdzić, z jakim bezkrytycznym uwielbieniem Persowie, tworzący sami tak artystycznie piękne rzeczy, patrzą na najordynarniejsze drobiazgi europejskie. Zdawałoby się, iż im są brzydsze — tym bardziej ich nęcą.
Wszystkie damy palą kalian lub papierosy. Zaciągnąwszy się papierosem, podaje się go następnie swej sąsiadce. Jest to dowodem najwyższej uprzejmości, której sobie wzajemnie nie żałują. Kalian również z rąk do rąk i z ust do ust przechodzi. A ja, która nigdy nie paliłam, daremnie się bronię i muszę dokończyć papierosa po gospodyni domu.
Wizyta elegantek trwa godzin parę, pijemy herbatę, zajadamy różne szirini99 i rozpływający się w ustach melon.
Jakkolwiek czuję się zmęczona, dzień ten nie pozostawia mi przykrego wrażenia. Poznałam świat arystokracji perskiej; ciekawość tych kobiet wobec mnie nie była ani natrętną, ani nieprzyjemną: zwyczajna ciekawość ludzi nieznających Europejczyków.
A przekonywam się, do jakiego stopnia Europejczyk, szczególniej rodzaju żeńskiego, jest tu dziwowiskiem: gdy następnego ranka wybieramy się do bazaru w towarzystwie służącego w karmazynowych aksamitach, tłum tłoczy się za nami z krzykiem: