Kończy się jednak ta próba nader niewesoło: mdlejemy oboje i nieprzytomnych wynoszą nas z chaty na powietrze, ażeby ocucić. Biedni gospodarze szczerze są zmartwieni, ale też i osłupieni na widok ludzi tak marnych, że nie mogą znieść dobrodziejstw kursi. A oni pędzą przy nim dni, tygodnie i miesiące zimy.

Następnego dnia mijamy wioskę i pałac Sultanie, jednej z niezliczonych rezydencji „króla nad królami”, największego z koczowników swego państwa. Mówię tu jeszcze o Nasr-Eddinie — który z jednego do drugiego pałacu wciąż przejeżdżał, gnany gorączkową potrzebą ruchu i zmiany miejsca. Lecz Sultanie zbyt jest od stolicy oddalone; Nasr-Eddin nigdy już, zdaje się, tam nie docierał, mając naokół Teheranu mnóstwo will i zamków.

*

Oto przed nami, rozrzucone na wielkiej przestrzeni ogrody, gaje pistacjowe, winnice. Zbliżamy się do Kasbinu, ostatniej stacji przed Teheranem. Furgondżi cmoka językiem i zapewnia mnie, że znajdziemy w Kasbinie niezwykłej dobroci engur119 i doskonałe wino. Rzeczywiście, jakkolwiek kraj cały obfituje w winogrona, jakkolwiek w Teheranie do 20 gatunków tego owocu się spożywa, pierwszeństwo nad innymi należy się stanowczo winogronom kasbińskim. I 24 grudnia dane mi jest spożyć na wigilijny deser w memhan-khane (dom gości, czyli hotel) winogrona z okolic Kasbinu, za jakie o tej porze roku w Paryżu płacić trzeba na wagę złota, a które tu nic prawie nie kosztują.

Kasbin zbudowany był w III wieku naszej ery. Harun ar-Raszyd upiększył wspaniale to miasto. Lecz podczas późniejszych wojen domowych zostało ono na poły zburzone. Gdy z ruin się odrodziło, zniosły je znowu w połowie XI i XII wieku dwa straszne trzęsienia ziemi. Ale na nowo wzrosło w potęgę: w XVI wieku szach Tamasp I120 uczynił zeń stolicę Persji. Stąd Abbas Wielki przeniósł ją do Ispahanu.

Chardin opisuje Kasbin jako miasto o tysiącznej ludności, którego madresseh (szkoły) słyną szeroko w Iranie. Podróżnik z początku XIX wieku, Jacques Morièr, twierdzi, że Kasbin większy jest od Teheranu. Lecz skończyły się dlań dni powodzeń i sławy: obecnie liczy zaledwie 30 000 mieszkańców. Persja współczesna biedniejsza jest niestety w ludność, w pieniądze, w ziemie uprawne i w miasta handlowe niż Persja z czasów Chardina.

Domy, jak we wszystkich miastach i wioskach, kryją się za nieskończonymi szeregami murów. Lecz główna ulica bardzo jest szeroka i ładnie drzewami zacieniona. Przypomina zakątek Europy ze swymi telegraficznymi słupami, jaskrawo na szafir wymalowanymi i szpecącymi obrzydliwie pejzaż.

Kasbin niewiele już liczy pamiątek minionych epok swej wielkości. Główną jego ozdobą są dwa meczety, nie najlepiej przechowane. Jeden z nich, meczet Dżami, wzniesiony został przez Harun-al-Raszyda; drugi meczet Szach121, zbudowany był w XVI wieku przez Tamaspa. Całe są w mozaikach turkusowych i białych, tworzących artystyczne sploty linii i kwiatów.

Pietro della Valle, podróżnik wenecki, który zwiedzał Persję podczas panowania Abbasa Wielkiego, w okresie wspaniałości Kasbinu, mówi ze szczególnym zachwytem o pałacu zbudowanym przez Tamaspa, stanowiącym rezydencję monarchy. Obecnie z pysznego gmachu pozostało niewiele, a cudzoziemców do zwiedzania tego, co pozostało, nie dopuszczają. Tylko monumentalna brama wchodowa o ciekawych rzeźbach z kamienia pozwala przypuszczać, że opis Wenecjanina nie był zgoła przesadny.

Chardin, jako też i inni podróżnicy, dawni i współcześni, opowiadają o ruinach zamku feudalnego położonego o kilka mil od Kasbinu, u stóp góry Syalar.