Na ulicach coraz to nowe, niespodziewane widowisko wzrok przykuwa. Oto dąży do pałacu monarszego pyszny orszak magnata. Spod stóp koni ogień pryska; z krzykiem „hawarda, hawarda154 pędzą ferrasze, pałkami tłum rozganiając; w tumanach pyłu toczy się za nimi powóz lub kareta, przez cztery, czasem sześć arabskich koni niesiona, w niej nieruchoma hieratyczna postać. Za pojazdem sunie ciżba konnych pachołków.

A orszak szacha! Gdy „król królów, biegun świata, źródło wiedzy” wyrusza na spacer lub wraca do Teheranu z podmiejskich zamków, biegną przodem ferrasze z pałkami, za nimi jeźdźcy o laskach z wielką srebrną gałką, dalej piesze laufry155 w olbrzymich czapkach, krótkich czerwonych ubraniach, białych pończoszkach i trzewikach o wysokich obcasach — wreszcie powóz królewski.

Szach jest w nim zawsze sam tylko; żaden z jego poddanych, żaden nawet z książąt krwi nie może dostąpić zaszczytu towarzyszenia monarsze.

Za karetą cała kawalkada przybocznej świty: jenerałowie, oficerowie, dygnitarze, Persowie, Turkomani, Afganowie w swych malowniczych kostiumach, w zawojach jedwabnych o żywych barwach z frędzlą zawadiacką na bok się zwieszającą — smukli, szczupli, nerwowi.

Dalej jadą gulami156, wiozący w dywanowych kurdżynach157 kaliany i rozliczne sprzęty, bez których Szah-in-Szah na krok się nie rusza, broń monarchy i dygnitarzy, przybory kuchenne.

Setki ludzi, setki kostiumów, setki typów; przed wiekiem, przed laty trzystu i przed laty pięciuset tak samo wjeżdżali do swej stolicy, w tym samym otoczeniu, w tej okazałości pełnych fantazji kostiumów, z tymże ceremoniałem Tamasp I, Abbas Wielki, Fet-Ali-Szach. Nie niosły ich tylko europejskie karety.

Pietro della Valle opowiada bowiem, że podczas jego bytności w Ispahanie Anglia, od dawien dawna kokietująca Persję, ofiarowała Abbasowi Wielkiemu wspaniałą karetę; monarcha wschodni pogardził wszakże tym prezentem, bo nawet na próbę wsiąść do pojazdu nie chciał. Zamknięto powóz i zapomniano o nim na zawsze.

Poselstwo angielskie przybyłe do Teheranu w początku XIX wieku, w r. 1812, przywiozło również w darze karetę panującemu wówczas Fet-Ali-Szachowi. Nie mogę oprzeć się chęci opowiedzenia, w jaki sposób wręczono królowi ten upominek158.

Otóż poselstwo wiozło z sobą mnóstwo bogatych prezentów dla króla: kilkadziesiąt zwierciadeł weneckich, fortepian, różne meble, wreszcie parę karet. Persja nie posiadała widać jeszcze w tej epoce nawet swych przedhistorycznych furgonów. Rzeczy, przybyłe z Europy przez Zatokę Perską, stamtąd przez Bussyr159 i Sziraz przyciągnięte zostały do Teheranu przez ludzi, ponieważ z powodu potężnych rozmiarów pak niepodobna ich było ładować na wielbłądy. Miły temat do rozmyślań: ten parias-człowiek ponoszący trud fizyczny, którego bydlę przenieść nie jest zdolne...

Dary Wielkobrytanii dotarły do Teheranu w stanie opłakanym: lustra były potłuczone, meble połamane. Jednakże udało się wyreparować jedną z karet. Gdy ją przed pałac królewski przyciągnięto, Fet-Ali-Szach obszedł ją naokół po kilkakroć i podziwiał wspaniałość wyrobu. Wreszcie, zdjąwszy obuwie, wszedł do karety i usiadł na aksamitnych poduszkach. Wtedy kilku najwyższych dostojników kraju poczęło ciągnąć pojazd. Rozrywka trwała godzinę, król królów bawił się znakomicie i wyraził ambasadorowi swe zadowolenie, obdarzając go cennym podarkiem. Po czym zamknięto karetę do składów i światła dziennego więcej nie ujrzała.