Cała nędza jej groszowych bazarów, krzykliwa wulgarność kolorowych szkieł, kwiatów sztucznych, ordynarnych kryształów, potworne imitacje sewrskich249 i saskich porcelan, pucołowate twarzyczki markizów i osłupione pasterki, zabawki dziecinne, wazony różowe, szafirowe, czerwone, powyzłacane i malowane. Czego tam nie ma? Czy istnieje jakie tanie szkaradzieństwo, na które by nie padł ciekawy i żądny zakupów wzrok monarchy? Ta wystawa okropności, rozłożonych za witrynami wzdłuż ścian uszykowanymi, przejmuje odrętwieniem, przeradzającym się wkrótce w śmiech niespodziewany.
Z drugiej strony tejże, a raczej tychże sal, bo wiele z nich bezczeszczą te bezeceństwa, ustawiono za kryształowymi szybami gablot i na stołach dary różnych monarchów; mrożąco sztywne sewry, ofiarowane przez Napoleona III250, wazony malachitowe, dar cesarza Rosji, przepiękne staroświeckie porcelany chińskie i japońskie, kryształy weneckie, kilka stołów wykładanych cennej roboty mozaiką. Wątpię, czy kiedykolwiek oko monarchy spoczęło na tych przedmiotach. Ale nieraz z pewnością podziwiał dwa zegary, dar Kompanii Indyjskiej, które przejmują mnie dreszczem zgrozy: na złotych postumentach wznoszą się złote pawie, ruszające skrzydłami, gdy biją godziny, jednocześnie łożem z brązu płynie srebrny potok.
Tenże absolutny brak poczucia artystycznego uderza w galerii obrazów.
Pełno tam miernot, poskupowanych chyba na tandetnych wyprzedażach hotelu licytacyjnego paryskiego. I pełno w szerokie złote ramy ujętych arcydzieł nadwornego nakasz-bassi251, uwieczniających różne fantazje królewskie, a przeważnie sny Nasr-Eddina. Monarcha, jak widzę, miewał wizje wesołe.
Na naiwnych, seledynowo-zielonych pejzażach uwijają się w pląsach korowody tancerek, i to nie perskich wykonawczyń drgań sugestywnych, mianowanych tańcem, lecz europejskich baletniczek z obnażonymi, i to bardzo, ramionami.
Jakkolwiek nakasz-bassi, którego dość często mam okazję spotykać, jest dobrym, miłym i uprzejmym człowiekiem, stwierdzam z żalem, iż talent jego malarski pozostał na równie pierwotnym stopniu rozwoju, jak estetyzm jego władcy. Jego baletnice zdają się mieć uwiązane u nóg ołowiane kule, suknie ich, z ciężkiej mazaniny, w niczym nie przypominają powiewnością muślinów, ciała stężałe są w sztywnym ruchu. O rysunku, linii, perspektywie mowy nie ma oczywiście.
Nasr-Eddin, jak wszyscy Persowie, uważał dekoltowanie ramion za szczyt nieprzyzwoitości, za najwyższy dowód niemoralności kobiet europejskich. Jednak wzrok obywateli Iranu szuka chętnie tej nieprzyzwoitości, którą dusza potępia. Trudno przedstawić sobie nagromadzenie większej kolekcji dekoltażów nad te, jakie zdobią ściany licznych salonów pałacu. Nie dość snów króla i wyobraźni nakasz-bassi; pełno tu jeszcze chromolitografii, drzeworytów, wyobrażających lekko przybrane wdzięki rozmaitych sław corps de ballet252 i koryfeuszek253.
Jednak w tej mierności iskrzy się kilka pereł; są wartościowe płótna szkoły flamandzkiej; są prześliczne gobeliny, przysłane przez Ludwika Filipa254 Mohammed-Khanowi, są mozaiki artystyczne, dar papieża, są stare perskie malowidła szkoły ispahańskiej, oryginalnego rysunku i ciekawej roboty, nakładane niesłychanie delikatnie barwami i złotem jak średniowieczne enluminures255 lub obrazy prymitywistów. W jednym z niedawnych opisów podróży po Persji (Le Caucase et la Perse, Orsolle) czytałam o ciekawym globusie ziemskim, który jakoby umieszczony jest w oranżerii. Albo go już stamtąd usunięto, lub też nie widziałam tej sali.
Globus wykonany został dla Nasr-Eddina z masywnego złota, na którym oceany, wyspy, lądy znaczą się drogocennymi kamieniami. Morza są szmaragdowe, Indie z ametystu, Afryka z rubinów, Persja z turkusów, Anglia i Francja z brylantów. Zabawka owa kosztowała króla 8 milionów franków, pomimo że dostarczył większej części kamieni.
W jednym z pałaców przechowywano dawniej — widzialne dla zwiedzających — klejnoty skarbu: korony, berła, diademy, potoki pereł, przepyszny brylant, noszony przez szacha na lewym przedramieniu w dnie przyjęć solennych, żółtą jedwabną suknię Fet-Ali-Szacha, naszywaną olbrzymimi perłami przeczystego blasku, mundury galowe innych szachów. Lecz przed laty może dziesięciu zaszła kradzież, wskutek której zamknięto klejnoty w pewnym i bezpiecznym miejscu.