— A Ejniki? — zagadnął Marek po chwili milczenia.
— Ejniki oddali. Oglądałem ich z Witoldem, ale trochę mieliśmy w czubie, to i niewiele widzieli. Koniak ma nasz młody, że prosto duszka!
Oblizał się z apetytem i zagadnął:
— A będzie tam u ciebie czym zakąsić?
Marek skinął głową i znowu badał:
— Cóż będzie z folwarkiem?
— Radzą oddać w dzierżawę! Nawet Żyda sprowadzili. Dawał sześćset rubli, ale ja się uparł na siedemset.
— Ja ci za niego dam siedemset — zamruczał olbrzym.
— Dasz! To i dzieło skończone. Ty gospodarz sławny! Zagospodarujesz, to będzie co sprzedać potem.
— Chcesz sprzedać? Nie zostaniesz na ziemi? — zamruczał Marek.