— Tam nie ma komu zostawić.
— Jak to? Jest panienka w moim wieku.
— Słabowita i bardzo delikatna. Babki ślepej dogląda.
— Czy to pańska narzeczona?
— Nie, pani!
— Ale ją pan kocha?
— Pannę Janiszewską?...
— No, przecież nie babkę? Pan umyślnie pyta, żeby uwolnić się od odpowiedzi, ale się to nie uda! Kocha ją pan?...
Ruszył ramionami.
— Dobra panienka — odparł obojętnie.