— Nie pytam o jej cnoty, ale czy ją pan kocha? — rzuciła niecierpliwie.
Zdziwił go ten ton, zwrócił ku niej oczy i odparł spokojnie:
— Nie kocham!... Ale tym dwom sierotom rad bym nieba przychylić. Same one jak palec na świecie! Często tam bywam, gdy czas się znajdzie.
— To pan nigdzie nie bywa dla własnej przyjemności?
— Nie, pani, nigdzie! Nie ma takiego miejsca.
— A pod dębem, tym starym, w lesie?
Zdumiał się, ramię mu drgnęło.
— Kto pani mówił o dębie? — zagadnął.
— Mniejsza kto, dość, że wiem! Pójdziemy tam teraz razem i pan mnie opowie, jaka pamiątka wiąże pana z tym drzewem! Opowie pan?
— Nie ma co opowiadać.