— Nie dokończyliście, chrzestny, jako starzy kończą: „I rzekła królewna do Wejdawuta: »czemuś milczał?«, a on jej odparł: »bo ja nie godzien był chodzić w takiej jasności, ani słońce za żonę brać, bom ja pastucha krowi i nędzarz!«...”.

— Ot! Wymyśliłeś! — oburzył się stary. — Będziesz mnie bajek uczył? Nie wiedzieć co! Jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby w bajce było, co kto z żoną po ślubie gada!

Julka parsknęła śmiechem na tę admonicję141. Marek zawstydzony krwią się oblał142.

— Matka mnie tak uczyła... — zamruczał.

— Chyba, bo to babskie gadanie, co sensu za grosz nie ma!

Julka spojrzała na Irenkę, potem na Czertwana i znowu na Irenkę. Coś kombinowała w swej kędzierzawej głowie.

— A ja nawet słyszałam, co Wejdawutowi odpowiedziała żona! — zawołała, śmiejąc się.

— At! Durzycie mi na złość głowę! — zakrzyknął Ragis, odchodząc, ale Irenka zawołała:

— Co powiedziała, panno Julio? Słuchamy!

Julka zrobiła minę serio i głosem Ragisa rzekła: