— Wiem, jestem upakowany.

— Ty? Po co? Wracasz do Ameryki?

— Jadę do Paryża.

— Zwariowałeś!

— Iry! Ty zawsze ze swoją prędką decyzją! — upomniał żałośnie. — Jadę do Paryża, najmuję sobie pokój w pobliżu i czekam.

— Ciekawam, czego?

— Skończenia kursów panny Czertwanówny.

— Trzy lata? Człowieku, opamiętaj się! A ojciec, a fabryka? A rodzina?

— Mogą na mnie czekać!

— Ależ panna Czertwanówna nie pojedzie z tobą za morze.