Pomyślał chwilę.
— Mogą być jutro, jeżeli matka zgodzi się na moje warunki. Żądam przekazu tej ziemi na moje imię, kwitu z uiszczonej zapłaty — i...
— Naturalnie, naturalnie! — potakiwała.
— I z polecenia Hanki wymagam zwrotu jej kapitału i pozwolenia na wyjazd za granicę. Była to wola ojca!
Pani Czertwan podskoczyła na krześle. Z różowej i uśmiechniętej stała się pąsowa i skrzywiona. Oczy jej zaczęły biegać wkoło.
— A cóż to ma jedno do drugiego? Hanka jest moją córką i losem jej ja tylko rozporządzam! — zawołała zmienionym tonem.
— Jak matka chce! Ja inaczej pieniędzy nie dam! — rzekł flegmatycznie.
— Za taką cenę Żwirble każdy kupi!
— Nigdy bez mojej zgody!
— Zmusimy cię do działu! — wołała coraz gwałtowniej.