— Na to trzeba czekać pełnoletności Hanki. I owszem. Mamy czas.
— Są sposoby na upór. Zobaczysz!
— Nie przeczę, ale pieniędzy to jutro nie da.
— Potrafię pożyczyć bez ciebie.
— Czemu nie. Lichwa jest wszędzie.
— Nie pozwolę, by z mojej córki wyrosła awanturnica! Przewrócono jej w głowie, ale ja to powstrzymam, bo mi się to nie podoba!
Zasapała się, gniew nią wstrząsnął, zapomniała panowania nad sobą.
— Jeżeli matce brakuje jej kapitału, ja założę swymi pieniędzmi. Budrajcie wezmę w swój zarząd i rocznie będę wam płacił z nich pięćset rubli, jako wasz posag, własność. Potrzeba mi tylko waszego słowa.
Uspokoiła się natychmiast i chwilę słuchała, uszom nie wierząc.
Ten człowiek był czarnoksiężnikiem, wyczytał w jej duszy najważniejszy powód odmowy, miał radę na wszystko.