— Czasami dobra słota! Mnóstwo się zbierze roboty. Zobaczysz, jaki tu bywa warsztat! No, rozpalaj ogień!
Rosomak skończył robotę, wyszedł z chaty i wróciwszy, rzekł:
— Tak! Będzie chłód i słota dni kilka. Nareszcie znajdę czas poreperować siatki i kosze.
— A ja skatalogować zielnik! — dodał Żuraw.
— A ja nas wszystkich obszyć i połatać — rzekł Pantera.
— A ja? — spytał Coto.
Rosomak wskazał półki z książkami:
— Historię nowych znajomych poznać!
Zapalił fajkę, zdjął ze ściany skrzypce i po chwili zaczął grać.
— Ot, dopiero prawdziwy niedzielny bal! — szepnął Pantera.