— I jak im się pokazać, narażając się na drwiny Pantery? — jęknął Coto.

Zamyślili się frasobliwie.

— Bo i wstyd! — szepnął Jasiek, bliski płaczu.

— Już lepiej wcale się nie pokazywać.

— A jakże?

— Uciec.

— No i co?

— Gdzieś osiąść osobno w puszczy nad jakimś niedostępnym oblewem197.

— Ty możesz, ale ja nie! Matka będzie się trapiła — odparł poważnie Jasiek. — Chyba jej powiem.

— No to leć i powiedz.