— Czemu Rosomak nie odpowiada?
— Z kimś rozmawiał? Co to?
W głębi dalekiej zamajaczyły końskie łby. Zachlupała woda.
— Co to? Ktoś jedzie z Rosomakiem.
— No, fornal.
— Fornal jest trzeci. Zmykajmy!
— Co znowu! Jeśli Rosomak kogoś wiezie, to gość. Może Odrowąż?
Patrzyli, wóz się zbliżał.
Obok Rosomaka siedział chłopak w gimnazjalnej czapce i czarnej bluzie.
— Jakiś smarkacz. Potrzebne nam dzieci! — mruknął Pantera.