— Są trzy jajka: błękitne w czerwone cętki!
— Ano to szczęśliwie wróciły! Niechże się latem cieszą!
— Wuj to każde drzewo zna.
— Prawie. Są znajomi bliżsi i dalsi. Są wybitne osobniki w tym narodzie: jedne wiekiem stare, inne urodą wspaniałe, jeszcze inne wdziękiem za oczy chwytające. Nie ma dwóch jednakich, tylko trzeba patrzeć. Tu można patrzeć, poznawać, rozróżniać, aż się żyje wśród wielkiego towarzystwa, złożonego z tysięcy jednostek. Nawet ich charaktery poznać można, obcując z nimi jak my. Żuraw z Panterą po imieniu zwą różnych znajomych i całe historie o nich prawią, gdy w niedzielę składamy wizyty.
— Jak to?
— Ano, zobaczysz! Pojutrze niedziela.
Szli chwilę w milczeniu, wreszcie Coto się odezwał:
— A jakich gniazd wuj dotąd nie znalazł?
— Podróżniczka, remiza, strzyżyka i trzciniaka świerszcza. No i czyża, który wedle legendy kładzie doń jakiś kamyk, co je czyni niewidzialnym.
— Ale ja i o tych ptakach nigdy nie słyszałem ani ich nie znam. Wuj mi da ornitologię127.