— Owszem: fornal złamał nogę na lodzie, ale sądzę, że się wygoi. Doktor przyjeżdża co dzień.

— A ty go pewnie sama opatrujesz?

Nie było odpowiedzi. Zamyśliła się, przypominając wypadki tygodnia i dodała:

— Zresztą nic więcej. Na listy w interesach odpisałam, zobaczysz w biurze.

Wentzel słuchał i patrzał. Dziewczyna ta była kontrastem wszystkich, które znał i kochał kiedykolwiek. Jego urok, porywający kobiety, na niej jednej nie robił żadnego wrażenia. Nie spojrzała nawet na niego.

— No, no, ja ręczę, że Jadzia dobrze gospodarowała — pochwaliła kogoś po raz pierwszy pani Tekla. — Możesz jej dać prezent. Pewnie coś niedorzecznego.

— Przeciwnie, coś bardzo stosownego. Masz, siostrzyczko.

Staruszka zajrzała przez stół.

— Pierścionek! Nonsens! Wiesz, że ona tego nigdy nie nosi.

— Powinna się przyzwyczaić do obrączki — wygłosił patetycznie Jan.