— W takim razie zdaj pan na mnie ten interes. Już ja dam radę Adamowi.
— Dziękuję serdecznie za pomoc i życzliwość.
— Ach, drobiazg! Czy pan już gotów? Niech nam dają śniadanie. Zaraz poślę po Urbana, a po obiedzie ten obraz Toggenburga202.
Wedle programu Wentzel został na resztę dnia z damami.
Pani Tekla robiła wełniane kaftaniki dla dzieci z ochronki; panna Jadwiga, mało mieszając się do rozmowy, poprawiała piśmienne zadania swych uczennic.
Hrabia, wśród ciągłej krytyki i gderania, opowiadał swe życie.
Nic jej się nie podobało: że przeszedł gimnazjum, źle, że skończył kurs prawa — niepotrzebnie, że wstąpił do wojska — głupio.
Nareszcie przyszedł najcięższy obrachunek — teraźniejszości.
— No, a teraz co porabiasz?
Spuścił głowę i kręcąc markotnie brodą, rozmyślał, jak streścić podróże, polowania, sport i miłostki w określeniu czynu i zajęcia.