— A cóż mi siostra mówi o zamordowaniu?
Wentzel śmiał się jak szalony z tego nieporozumienia.
— Mówię, bo przed chwilą Głębocki omal nie zabił mego wnuka.
Marszałek aż podskoczył.
— Być nie może! — zawołał, oglądając Wentzla. — A to wariat kompletny! Hrabia powinien oznajmić to policji, podać na sąd.
Croy-Dülmen spojrzał iskrzącymi oczami na mówiącego. Twarz jego zabarwiła się krwią.
— Ja moich honorowych spraw nie powierzam policji. Jest na to inny sąd! — rzekł z naciskiem.
Marszałek zatarł ręce.
— Pan mówi po naszemu — odparł, kiwając głową.
— Jam już dawno wasz, panie marszałku! — uśmiechnął się młody człowiek.