— Nad Renem.

— Pewno z Emilią Koop! — zawołał Schöneich.

— Naturalnie. Czy ciebie ciotka wtajemniczyła?

— Jakżeś się obronił?

— Uciekłem i schowałem się we Francji.

— Aha, żeglowałeś po admiralskim morzu!

— Broń Boże! Studiowałem naszych sąsiadów.

— Kierujesz się na ambasadora, wedle mojej rady. Winszuję.

— Nie, mam zamiar wydać dzieło statystyczne!

— O pięknych damach! No, no, te sąsiedzkie studia musiały cię słono kosztować.