Spełnił rozkaz bez wahania. Poncz wypędził mu krew na twarz, a ogień do oczu.

Studentka umoczyła tylko usta w kieliszku.

— Lubi pan pić?

— Nie bardzo.

— A bawić się?

— Zapomniałem o tym.

— Cóż więc pan robi z życiem?

— Pracuję.

— Tylko? Nie ma pan rodziny?

— Nikogo.