— Hur-ra Delfin! — wołał Grocholski.
— A co? To dlatego, że nie myślę o naczelnikowej. Kobiety strasznie zabijają spryt w człowieku! Dowód na tobie! No, dosyć, nie czytaj, Żabba, kto ją do chrztu podawał, ochrzcimy ją po swojemu. Hola, Szaniarski, skocz po butelczynę! A kto na kuma68?
— Ja! — ozwał się Żabba.
— To dobrze! A imię?
— To już ma! — protestował Grocholski.
— Głupiś! Nie będziemy, wołając, recytować całej litanii!
— Maria! — podał Grocholski.
— Czyta się naczelnikowa! Imię twojej damy! Nie chcę, żeby była do niej podobna.
— Kazimiera! — szepnął Żabba.
— Czekaj! Co to znaczy? Kazi — to psuje, mir — spokój. Pfe! Ma ona nam psuć spokój? Nie pozwalam.