Wózek ruszył dalej wśród śmiechu. Żabba przyczepił się do skraju i jechał, trzymając się szerokich pleców woźnicy.
— Dziecko nasze?
— I jak jeszcze nasze! Masz, czytaj!
Litwin wziął podany papier, zmrużył oczy.
— Zapomniałem okularów! — rzekł desperacko.
Stanęli przed chatą. Wysiedli wszyscy, po chwili zebrała się reszta kolegów.
Żabba wsadził szkła na nos i zaczął na głos czytanie:
„Roku 18** maja 14 dnia ochrzczono w kościele parafialnym katolickim w Poniewieżu dziewczynkę, córkę Kazimierza i Marii, małżonków Obojskich, imieniem Bronisławy Marii Kazimiery”.
— Gwałtu! — wykrzyknął Żabba, przerywając czytanie. — To ona, ta mała!
— Ona! — pochwalił Hieronim.