— Bo mi nikt bramy nie otworzył — odparł student.
— Jakże wam na imię i czego tu chcecie?
— A wam co do tego? — zapytał hardo Hieronim.
Błyskawica przeszła po oczach starca.
— I bardzo mi do tego, bom tu pan!
— Aa, to przepraszam! Hieronim Białopiotrowicz mi na imię, a przy tym grobie pomodlić się mam wszelkie prawo! Dlatego tu jestem.
— Może też znajdziesz103 słusznym z dziadem się przywitać po modlitwie za ojca?
— I owszem. Dziad mi daruje niegrzeczną odpowiedź. Nie wiedziałem, do kogo mówię.
— Doprawdy! Ze znajomością wcale się nie spieszyłeś. Czy mam obecną twoją bytność uważać za wypełnienie wezwania?
— Tak; wcześniej być nie mogłem. Teraz służę dziadowi, jeśli jestem potrzebny.