— W całej wiosce grasowała szkarlatyna — odparła „pani Dulska”, podając jej lekarstwo.
— Czemużeś nie doniósł mi zaraz? — spytał Hieronim Żabbę, który wchodził właśnie, a jeszcze tarł nos.
— Wybierałem się napisać — odparł flegmatyk.
— Ale co?
— Alem zapomniał, bo dziecko było uparte, nieposłuszne, złe. Mieliśmy z ciocią koło niej tyle roboty co przy dwudziestu pacjentach.
— Wiesz — ozwała się Bronia, a oczy jej nagle zabłysły — pani chciała mnie wybić122.
— Czemuż nie wybiła? — śmiał się Hieronim.
— On nie pozwolił! — odparła poważnie, wskazując na Żabbę. — Za to go kocham i słuchałam potem. Nikt nie ma prawa mnie bić, nikt!
— Doprawdy? Nawet i mnie nie wolno?
Spojrzała mu zdziwiona w oczy, myślała chwilę.