— Czegóż ty płaczesz, chłopcze?
— Albo ja wiem. Tak mię coś piecze na wnątrzu233, a jaśnie pani mnie pożałowała, tom się nie mógł strzymać.
— Ty tutejszy?
— Gdzie zaś, ja ze wsi od jaśnie pani, z kuńmy234 przyjechałem.
— No, dźwignij się, niech cię osłucham!
Kazia z rządcą odstąpili za drzwi. Dobre pięć minut trwała konsultacja, nareszcie Downar zbliżył się do nich.
— Cóż mu jest, panie profesorze?
— Nic. Nostalgia. Człowiek kultury to by przebył lekko jak katar, człowiek natury może to życiem zapłacić. Dla niego lekarstwo: bilet na kolej do domu, a za tydzień tam będzie zdrów jak ryba.
Patrzała nań uważnie i on z niej oczu nie spuszczał, oczu poważnych badacza i mędrca, i dodał z lekkim smutnym uśmiechem:
— I pani na to cierpi.