— Wiecie, znajdziemy jeszcze partyjkę u Lisieckich.
— Dlaczego to Malwina zawsze bywa tylko z ciotką?
— Nie wiesz, kto się witał z Morskimi?
— Jazda do Łazienek! Siadajcie, panienki!
Nareszcie wydostali się na ulicę i w tej chwili zjawił się Radlicz.
— Ledwiem państwa dogonił!
— No, i cóż? — spytał prezes.
— Aus!284 — rzekł krótko malarz.
— Hrabia może mieć grubą nieprzyjemność.
— Żadnej, już parę razy to było. Wszyscy o tym wiedzieli, ona się w ten sposób nim i sobą popisywała! Nie udało się! Bransoletę chwyciła jednak i tak ścisnęła w rękę, że siłą musiano wydrzeć.