Doktor spoglądał żałośnie na fortepian.
— Zaśpiewa nam pani Sanicka, potem ja zagram, żebyśmy zgrzytu zapomnieli.
Lili spojrzała żałośnie na rysunki, ale usłuchała bez protestu. Zniknęły z Angielką.
Kazia, nie dając się prosić, usiadła przy fortepianie, zaśpiewała parę pieśni Moniuszki. Głos miała czysty i silny, mało uczony, ale słuchacze nie myśleli o krytyce, cieszyli się melodią w milczącym skupieniu.
Gdy skończyła, Ramszycowa podziękowała jej uśmiechem. Downar tak był zamyślony, że nawet się nie poruszył, Ocieska rzuciła, mrucząc:
„Tam byłby raj, tam byłby raj, żebyś ty ze mną była”359.
Sokolski miał minę wniebowziętą.
W tej chwili, gdy Kazia jeszcze przegrywała melodię, lokaj otworzył drzwi i zaanonsował360:
— Pan Andrzej Sanicki!
Ramszycowa podniosła głowę zdziwiona: