— No, no? Dlaczego? Zauważyła coś mama?
— Z miny starego — nie! To filut! Ale z jego postępowania! On zanadto hojny!
— Jak to?
— Ano, Kostuni Dąbrowskiej dał raptem dwa dywany, Zosi Zwolińskiej pierścionek, a Jadzia, wiecie, co dostanie?
— Co? Co? — pytały pół ciekawie, pół zawistnie.
— Całe stołowe srebro i kolczyki.
Jadzia była czerwona z radości, tamte czerwone z zazdrości i żalu.
— Srebro i kolczyki! Mój Boże!
— To podejrzane! On się przymila do nas!
— Musi tam coś być, ale co?