— O, lubię! — rzekła szczerze.
— To dowód młodości.
— Niekoniecznie! To dowód, że mam po czym odpoczywać.
— Racja! — zawołał prezes.
— Ja siebie do próżniaków nie liczę — zaprotestował Andrzej. — Pracuję także w biurze technicznym, ale żebym się znowu tak bardzo cieszył z niedzieli... to nie!
— Bo pan ma ich pięćdziesiąt dwie na rok, a my na wsi żadnej — odparła Kazia.
— Jak to? Przecie na wsi także na ten dzień przerywa się roboty.
— Na roli. Ale inwentarz potrzebuje co dzień starania. Przeróbka nabiału nie przerywa się nigdy.
— Tak, tak — nasze zajęcie to rozwiązanie kwestii perpetuum mobile74 — zaśmiał się Szpanowski.
W dalszych pokojach rozległ się płacz dziecka i zaraz potem głośne, dosadne strofowanie pani domu.