— Świat się kończy, czy ojciec ma gorączkę?
Spojrzał zdziwiony pytająco.
— Jeszcze nikt nigdy w życiu nie dostał od ojca tych pieniędzy.
— Bom nie miał w życiu prawdziwego dziecka, to jest córki! Tobie miałem dawać może? Miałeś i tak za wiele na gałgaństwa544 i głupstwa. No, usiądź, córuś, pogawędź ze starym. Dobry dziś dzień, mogłabyś się do mnie uśmiechnąć i nawet pocałować na podziękowanie.
— Wszystko, co tatuś chce! — Uśmiechnęła się, objęła go za szyję, ucałowała. — Dziękuję za grosze, bardzo w porę przyszły, bo siedzę w długach.
— Pewnie u Salomona Pipermenta na lichwie.
— Tak źle jeszcze nie, honorowy dług u męża.
— Ja żonie daję, a nie pożyczam!
— Widzisz, podziękuj i jemu. Twoje drapichrusty545 będą rychło rentę miały. A ty, Jędrek, nie chcesz herbaty?
— Herbaty? — powtórzył, budząc się z chwilowej zadumy Andrzej. — Nie, herbaty nie chcę.