— Wedle98 tego ja jestem nieuczciwy.
— Nie, bo pan mnie nie oszukuje i tak jest w zwyczaju u świata, że ja powinnam pilnować honoru pańskiego nazwiska i domu. Lecz gdy ta pani owdowieje...
— Nie ożenię się z nią nigdy! O tym nie może być mowy! — przerwał prędko, stanowczo.
— Więc jeśli pan chce, to już między nami skończone — rzekła, starając się uśmiechnąć.
Wyciągnął do niej dłoń i uścisnęli prawice.
— Ojciec się bardzo ucieszy — rzekła. — Proszę, nie mów mu pan prawdy; pan prezes mi to także obiecał. Mało ma radości w życiu, niech tę ma bez troski.
— Nie powiem nic i pani będę wdzięczny, gdy o tym więcej mowy między nami nie będzie.
— Jak pan sobie życzy, słowa nie powiem. Ja rozumiem, jak to boli, gdy ktoś obcy naszych ran dotyka. Ja tego panu nie uczynię.
Spojrzała mu poczciwie w oczy i mówiła dalej.
— Pan prezes wzmiankował, że pan życzy sobie ślubu cichego i bez zwłoki. Ojciec mi posagu nie daje, ale mam po matce dwa tysiące rubli na wyprawę99. Muszę inaczej się ubrać — uśmiechnęła się. — Pan bogaty!