— Odsiedziałeś wieżę168 u mnie, hrabio! — zawołał prezes, wchodząc. — Przepraszam, zaległości odrabiałem.
— Chciałbym często tak czekać. Zastałem tu panią i rozmawialiśmy.
— Ach! Kazię! — mruknął prezes, składając tekę na biurze.
— Andrzej się ożenił incognito169! Kiedy? Gdzie?
— To było dawno ułożone. Nie rozesłaliśmy zawiadomień, bo do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy będzie dyspensa170. Krewni są — kłamał prezes.
— Ach, tak! Takie mając kuzynki i ja bym się ożenił. Ale przystępując do interesu, czy matka zgadza się na zmazanie jej hipoteki z Pożajska?
— Niestety, hrabio, to niemożliwe.
— Więc ja jej zapowiadam, że dobra sprzedam.
— Ona sama je nabyć pragnie.
— Ba! Ja to wiem i dlatego właśnie sprzedam apanażom171.