do rozpuku na zatłoczonym przystanku.
Ale już po chwili hałas tramwaju stającego
przed politechniką ścina ich frywolne głosy
i w lot zrywa ścieżkę dostępu do świata,
nad którym wschodzi już trujący obłok ciemności.
I śnieg śmieje się jak sidła pod butami przechodniów.