Tymczasem dyskusja schodzi do stóp —

ładniejsze ma Michał?

Moim zdaniem, Małgosia!

Potem tramwajem przepływam

zaciemnione miasto

jak tuńczyk w puszce ocean,

bez siły w ramionach,

bez tchu w płucach,

przestraszony jak dziecko,

któremu policja zamknęła matkę,