— Cześć, Huck!
— Cześć.
Minuta milczenia.
— Wiesz, Tomek, gdybyśmy te przeklęte graty zostawili koło drzewa, pieniądze byłyby już nasze. Wściec się można!
— Więc to nie sen, nie sen! Tak bardzo chciałem, żeby to była prawda! Słowo daję!
— Co nie jest snem?
— No, ta wczorajsza historia. Wydawało mi się, że to sen.
— Ładny mi sen! Gdyby się schody nie zawaliły, to rzeczywiście spalibyśmy już snem wiecznym! Całą noc prześladował mnie ten zielonooki diabeł hiszpański, żeby go pokręciło!
— Ale nie tak od razu. Najpierw musimy go wytropić i znaleźć skarb, a potem może go pokręcić.
— Coś ty, Tomek! Nigdy go nie znajdziemy. Taka okazja trafia się tylko raz w życiu, a myśmy ją zmarnowali. A jeśli znowu spotkam się oko w oko z tym cholernym mieszańcem, to na pewno padnę trupem.